środa, 25 stycznia 2012
walczymy
wczoraj
moje ciało zdecydowało,
że potrzeba mu więcej bodźców.
pod wpływem impulsu,
zupełnie bezmyślnie,
wprawiło się w ruch
większy niż zwyczajny.
chciało poskakać sobie,
ot tak, nagle,
więc (jakby na jego życzenie)
przeskoczyłam cały ciąg schodów
w górę,
po dwa schody.
było ich kilkanaście,
na pewno nie więcej niż osiemnaście.
stopnie, jak je obejrzałam dzisiaj,
nie były wysokie,
raczej niskie.
coś takiego nie zdarzyło mi się od lat.
skąd wzięła się we mnie taka siła.
taka waleczność.
żeby skakać po schodach,
przebiec cały ciąg po dwa stopnie,
nie zmęczywszy się wcale,
i co ważniejsze nie planując
tego wcześniej,
w ogóle.
impuls.
chwila.
efekt.
dzisiaj Principessa była na manifie przeciw ACTA.
dwa tysiące osób zebrało się w wielkim mieście,
żeby zaprotestować przeciw narzuconym z góry układom.
kto nie skacze ten za acta!
precz z komuną! - skandowali i skakali.
precz!
