sobota, 10 marca 2012

ptaki

Marzę o gwieździe, wysepce światła, gdzie się urodzę i gdzie życie moje,
zanurzone w ożywczej bezczynności, dojrzeje czynem,
jak pole ryżowe w jesiennym słońcu.

Nadsłuchuj, serce moje, tego szeptania, którym świat ci wyznaje swą miłość.

Nie mogę wybierać najlepszego.
Najlepsze wybiera mnie.

Milczenie Boga każe myślom ludzkim dojrzewać w słowa.

Daj mi prawdziwe życie, Panie, aby i śmierć moja była prawdziwa.

Będę ciągle umierał i umierał, aby zrozumieć, że życie jest niewyczerpane.

Zbłąkane ptaki lata przybywają do mego okna, aby zaśpiewać i odlecieć.
A żółte liście jesieni, które nie znają śpiewu, trzepocą i upadają z westchnieniem.



Rabindranath Tagore, Zbłąkane ptaki
Bezkresne owocobranie w tłumaczeniu Roberta Stillera