nic mi się nie śniło tej nocy.
a może nie pamiętam, że mi się śniło.
z tych kilku godzin,
spędzonych w łóżku,
nie mam żadnego wspomnienia.
jakbym nie robiła nic,
a przecież robiłam.
sny zginęły w ciemności nocy,
jak fale zapomnianego jeziora.
żaden skrawek marzenia sennego
nie zachował się do rana.
wygląda jakby pamięć celowo zacierała ślady
po moich występkach,
zawstydzona, tym co się stało,
jakby obawiała się,
by nikt nie dowiedział się o tym,
o czym sama chciała zapomnieć,
co w czarnej ciszy nocy w istocie się działo.