wiersz którego nie ma.
zamiast niego są dedykacje,
dziesiątki dedykacji.
nieskończona ilość dedykacji.
autorka Ambar Past nie zapomina o nikim,
każdemu chce ofiarować swój wiersz.
pochyla się nad każdym istnieniem.
zna wartość życia.
wiersz o ludziach, o uczuciach.
odnoszę wrażenie,
że sama autorka była już wszystkimi osobami,
którym dedykuje wiersz.
zdaje mi się,
że ja też już nimi byłam,
tymi wszystkimi kobietami i mężczyznami,
starcami i dziećmi,
byłam, jestem i będę.
wiersz zdaje się nie mieć końca,
przytaczam jedynie jego fragment.
Dedykuję ten wiersz mężczyznom którzy nigdy się ze mną nie przespali
dzieciom których nigdy nie miałam
wierszom których nikt nie napisał
Dedykuję ten wiersz matkom które nie kochały swych dzieci
Tym co pomarły samotnie w hotelu
i nikt im nie towarzyszył
Dedykuję ten wiersz autorowi graffiti na murach
Mężczyźnie i kobiecie
Bezimiennemu na torturach
Temu co nawet swego nie zdradził imienia
Dedykuję ten wiersz tym co krzyczą z bólu
Także położnicom
I krzykaczom na dworcu autobusowym
przy portalach bramy wejściowej na targowisko
Dedykuję ten wiersz samobójcom
Zapomnianym poetom
pokutującym w jakiejś antologii
Temu co myje trupy w kostnicy
Kobietom które sypiają ze wszystkimi
Tym co zawsze kładą się do łóżka samotnie
Dedykuję ten wiersz kumom i kumplom
którzy uprawiają miłość jakby byli z kamienia
Tym którzy obmywają się wodą z filiżanki
w Wielki Piątek i zamieniają się w ryby
Człowiekowi który chciał stać się krukiem
i tym wszystkim którym się śni że potrafią latać
Dedykuję ten wiersz Panu Gwiaździstej Nocy
Ognistemu Ptakowi
Szlochającym Muchom
i Zielonym Deszczom
Strażnikowi Miodu
Wspólnocie Braci Mniejszych
Człowiekowi w Masce która płacze
Chropowatemu Ślimakowi Ziemi
Wodzie Tryskającej z Czterech Stron Świata
Zbieraczowi Kory Drzewnej na Wino Ceremonialne
Dedykuję mój wiersz tym co grają na flecie i biją w bęben przed praniem
bielizny w oczku wodnym
Tej co pluszcze się w górskim wodospadzie a włosy płucze wywarem
z lilii
Tej co karmi piersią swe dziecko podczas zbiorów trzciny cukrowej
Tym co szukają tęczy w oleistej kałuży
Wioślarzom których ramiona śpiewają
Tym co podstawiają napój z kukurydzy pod deszcz żeby wypłukać
z niego wapno
Tym co wodą napełniają dzbany
i przemierzają autostrady
Dziewczynce która zobaczyła świetliki
Dziewczynce z latarką w ręku
Dzieciom które skaczą po tlącym się ściernisku
Tym co biegają po ogniu
Tym co chowają swych zmarłych pod podłogą w kuchni
i śpiewają pośród szczątków
Temu co chce oszukać swą śmierć w łóżkach nieboszczyków
Temu co schodzi z gór aby nie poparzyły go gwiazdy
Temu co chwyta śmierć za rękę i prosi ją do tańca
Tym co mają wiele synowych i noszą iguany we włosach
Czarnoskórym sprzedawcom lodów na ziemi gorącej
Poławiaczom krewetek witającym o świcie kometę
Temu co podwija koszulę i woła o siekierę
Tej co sprzedaje tamales z rozmaitym farszem
Tym co zrywają kukurydzę żeby zjadać ją na surowo
i uwiązują za ogon psa – złodzieja kurczaków
Tym co potrząsają kastanietami
i zabijają z miłości
Tym co chowają się w mysią dziurę na pogrzebie przyjaciela
Poecie który nie potrafi zejść z dachu bo jest za bardzo zakochany
Temu co robi ile może
Dedykuję ten wiersz tym co nie chodzą do kawiarni
ani na basen nie umieją rozmawiać przez telefon
Tym co nie przestępują progu banków
i nie pokazują się w telewizji
Tym co chodzą do wieczorowej podstawówki
i otrzymują listy miłosne z błędami ortograficznymi
Poetom którzy nie napiszą żadnego wiersza
Kelnerom przełykającym swoje poczucie godności
Staruszkom piorącym cudze ubrania
tym co nie mają odwagi powiedzieć tego co myślą
ani podnieść głosu
Tym co nie odważą się być szczęśliwe bez zgody mężczyzny
Tym co śpią gdzie popadnie a w tłumie nie pisną ani słowa (...)
Ambar Past, Dedykacje,
w tłumaczeniu Krystyny Rodowskiej,
Umocz wargi w kamieniu, PRZEKŁADY Z POETÓW LATYNOAMERYKAŃSKICH
okładka książki Amber Past
pt. Conjuros y ebriedades : cantos de mujeres mayas,
wydana w Meksyku w 1997.
wymowna w mocy.
