skończyłam czytać Dziennik Julii Hartwig.
wspomiennik, raczej.
więcej w nim wspomnień niż opisów bieżących wydarzeń.
pięknie pisany, wycyzelowany.
słowa proste, idealnie pasujące,
jak szyte na miarę.
zadziwia aktywność twórcza poetki,
mimo wkroczenia w czwarty akt,
nie zwalnia tempa.
pisze, czyta, tworzy
jak młody, pełnoetatowy poeta.
wyraża jasno swoje poglądy polityczne,
zbliżone zresztą do moich.
chwała Jej za przytoczenie ciekawych cytatów:
Nakarm wszystkie rzeczy strawą, kóra im podpowiada.
Pokarmem dla duszy jest powietrze i przestrzeń,
nakarm ją więc światłem i przestrzenią,
ale pokarmem ciałą jest szampan i ostrygi.
Nakarm je więc szampanem i ostrygami
dzięki czemu zasłużysz na wesołe zmartwychwstanie,
jeżeli takowe w ogóle istnieje. Henry Miller
Co do mnie, to u kresu życia podejrzewam,
że w zasadzie poezja jest w intonacji,
w pewnym oddechu zdania. Borghes
dalej czytam Miłosza.