piątek, 24 sierpnia 2012
mistrzowie
w poprzednim poście zacytowałam Eckharta Tolle.
gdy zaczęłam wyszukiwać tłumaczeń cytatów odkryłam, że Tolle
proponuje technikę medytacji zbliżoną do Vipassany.
nazywa wszystko po swojemu, ale sedno jest to samo:
obserwacja doznań zachodzących w ciele w określonym kierunku.
Tolle nie jest moim mistrzem, ale należy do kręgu osób, które poważam.
przy okazji przypomniałam sobie moich Mistrzów,
tj. osoby, które w pewnych okresach mojego życia
odgrywały w nim ważną rolę,
odkrywały nieznane lądy,
inspirowały do poszukiwań, zmian, pogłębiania zainteresowań.
niektórych poznałam osobiście, niektórych przez ich dzieła.
wszystko zaczęło się niewinnie, tj. od literatury:
z jednej strony rosyjskiej czyli Fiodora Dostojewskiego,
z drugiej paranaukowej - Ericha von Däniken'a.
wkrótce pojawił się Martin Gray, wraz z książką Siły życia
i Thích Nhất Hạnh ze swoim zenem i uważnością.
potem była joga, którą ćwiczę z przerwami już dwadzieścia lat,
a wraz z nią: Maria P., Ravi Javalgekar, B.K.S. Iyengar.
potem pojawiło się wielkie zainteresowanie buddyzmem
i mistrzami zostali - Dalajlama i Tenzin Wangyal Rinpoche,
którzy są nimi nieodmiennie do dziś.
naturalną kontynuacją było zgłębianie zagadnień świadomego umierania
wraz z: Sogjalem Rinpocze i Elisabeth Kübler-Ross.
dalej zainteresowanie zdrowym odżywianiem, które wzbudzili
i rad udzielali Krzysztof R. oraz Michał Tombak.
całkiem niedawno zaczęła interesować mnie poezja.
w tej dziedzinie moimi przewodnikami zostali: Czesław Miłosz i Julia Hartwig.
przed wszystkimi moimi Mistrzami chylę głowę.
dziękuję, że byliście.
dziękuję, że jesteście.
bez was nie byłabym tym, kim jestem.
łatwiej iść dalej gdy wiem, że tam dokąd idę już byliście.
łatwiej iść dalej gdy wiem, że tam dokąd idę Wy jesteście.