czwartek, 9 sierpnia 2012

możliwości


Wolę kino.
Wolę koty.
Wolę dęby nad Wartą.
Wolę Dickensa od Dostojewskiego.
Wolę siebie lubiącą ludzi
niż siebie kochającą ludzkość.
Wolę mieć w pogotowiu igłę z nitką.
Wolę kolor zielony.
Wolę nie twierdzić,
że rozum jest wszystkiemu winien.
Wolę wyjątki.
Wolę wychodzić wcześniej.
Wolę rozmawiać z lekarzami o czymś innym.
Wolę stare ilustracje w prążki.
Wolę śmieszność pisania wierszy
od śmieszności ich niepisania.
Wolę w miłości rocznice nieokrągłe,
do obchodzenia na co dzień.
Wolę moralistów,
którzy nie obiecują mi nic.
Wolę dobroć przebiegłą od łatwowiernej za bardzo.
Wolę ziemię w cywilu.
Wolę kraje podbite niż podbijające.
Wolę mieć zastrzeżenia.
Wolę piekło chaosu od piekła porządku.
Wolę bajki Grimma od pierwszych stron gazet.
Wolę liście bez kwiatów niż kwiaty bez liści.
Wolę psy z ogonem nie przyciętym.
Wolę oczy jasne, ponieważ mam ciemne.
Wolę szuflady.
Wolę wiele rzeczy, których tu nie wymieniłam,
od wielu również tu nie wymienionych.
Wolę zera luzem
niż ustawione w kolejce do cyfry.
Wolę czas owadzi od gwiezdnego.
Wolę odpukać.
Wolę nie pytać jak długo jeszcze i kiedy.
Wolę brać pod uwagę nawet tę możliwość,
że byt ma swoją rację.
Wisława Szymborska


a oto moja wersja:

wolę filmy.
wolę dzieci.
wolę dęby pod Szyndzielnią.
wolę Miłosza od Kochanowskiego.
wolę siebie kochającą przyjaciół
niż siebie kochającą naród.
wolę mieć w pogotowiu plaster z opatrunkiem i kartę bankomatową.
wolę kolor jasnoszary.
wolę nie twierdzić,
że wszystko jest zdeterminowane w momencie narodzin.
wolę przypadki.
wolę przychodzić później.
wolę rozwijać skrzydła.
wolę rozmawiać z lekarzami o astrologii i cyklach biorytmicznych.
wolę zdjęcia z lustrzanki cyfrowej.
wolę mistrzów buddyjskich od księży katolickich.
wolę dobroć i współczucie.
wolę Ziemię, Księżyc i Słońce.
wolę kraje Starej Europy od afrykańskich państewek.
wolę puste mieszkanie od zagraconego.
wolę piękno porządku od piękna chaosu.
wolę internet od programu telewizyjnego.
wolę Pustkę.
wolę naturę w każdej postaci.
wolę oczy zielone albo niebieskie we mnie wpatrzone.
wolę brać pod uwagę nawet tę możliwość,
że nie stanę się Buddą w tym życiu.