środa, 29 sierpnia 2012

szczury


W świątyni dołączyło do mnie około trzydziestu mnichów
i świeckich wyznawców wyznawców Buddy.
Nie starczyło nawet łóżek dla wszystkich,
wielu musiało spać na podłodze.
Czasami pod kołdry zakradały się nam węże i szczury.
Młodsi mnisi bardzo się ich bali. A ja im często powtarzałem:
"Szczurom też jest zimno. Wpuście je pod kołdrę,
żeby i one mogły się ogrzać i przespać".
Szczury do dzisiaj wchodzą mi pod kołdrę,
kilka przychodzi przytulic mi się do szyi.
Są dla mnie jak dzieci. Raz pewien niedobry szczur schował
mi gdzieś różaniec. Wtedy przemówiłem do niego tak,
żeby go nastraszyć: "ty mały szkodniku, po co ci różaniec?
Nie możesz go zjeść. Oddaj mi go. Jeśli nie oddasz,
to cię otruję". Widocznie mnie usłyszał, bo niedługo
potem różaniec pojawił się z powrotem przy moim łóżku.

Liao Yiwu Prowadzący umarłych Opowieści prawdziwe

czytam czwartą książkę o Chinach
i stale dziękuję, że tam nie mieszkam
i nie przeżywam tego co autorzy i bohaterowie opowieści:

Czerwony pył
Zupa z trawy
W domu smoka
Prowadzący umarłych.


jak ujął to jeden z bohaterów W domu smoka
Kto tamtego nie przeżył, nie zrozumie, jak dobrze jest dziś na wsi.
Nie zrozumie, ile mamy dziś szczęścia i bogactwa.

Włodzimierz Kalicki

polecam wszystkie.