środa, 28 listopada 2012
kubek
udało mi się kupić kubek termiczny w pierwszym sklepie, do którego weszłam.
stał na półce trochę schowany, jakby czekał specjalnie na mnie.
ostatni w oryginalnym opakowaniu.
przeźroczysty.
do indywidualnej dekoracji.
w wewnętrzne ścianki można włożyć papier ze zdjęciem lub fragmentem sztuki własnej.
ładnie wygląda też bez elementów zdobiących.
całą dekorację stanowi wówczas wnętrze.
cafe macchiato.
zostanie sprezentowany w sobotę w dniu urodzin Pannie W.
wczoraj Młoda kupiła podobny kubek za uskładane pieniądze.
spędziła na zakupach całe popołudnie.
wypatrzyła taki, który oczarował ją kolorem, ciepłym fioletem.
kubek miał być prezentem głównym dla przyjaciółki,
do niego dokupiła kilka dodatków.
w domu po zerwaniu naklejki z ceną uznała,
że jest zbytnio ubrudzony klejem, i wymaga oczyszczenia.
moje wątpiące czyżby?, wzięła za gderanie,
i przetarła kubek z góry na dół watą nasączoną zmywaczem do paznokci.
kubek zmatowiał na całej długości, stracił kolor i blask.
co to była za rozpacz, co za złość i płacz!
żal było patrzeć na nią.
w jednej chwili zniknął prezent, który jawił się taki doskonały,
przestał istnieć tak nagle jak piętrowy domek z kart zburzony lekkim podmuchem wiatru.