niedziela, 9 grudnia 2012
klinika
dwa dni temu aktorka Ewa Błaszczyk otworzyła w Warszawie klinikę BUDZIK dla dzieci w śpiączce.
jest to pierwsza w Polsce klinika dla dzieci po ciężkich urazach mózgu.
gotowa na przyjęcie 15 małych pacjentów wraz z opiekunami,
klinika, zapewni prowadzenie intensywnej neurorehabilitacji dzieci
przez okres od roku do 15 miesięcy, w systemie 24 godzinnym, również w weekendy i święta.
żeby dostać się do kliniki, pacjent musi być wydolny krążeniowo i stabilny oddechowo,
nie wymagający podtrzymywania funkcji życiowych w warunkach OIOM.
nie może też pozostawać w stanie śpiączki w okresie dłuższym niż 6 miesięcy
od momentu urazu/wypadku.
fundacja A kogo? szacuje, że w śpiączkę zapada rocznie do 100 tys. polskich dzieci.
najczęściej śpiączki trwają od kilku minut do kilkunastu dni.
kilkaset dzieci trwa w śpiączce wiele lat.
niekiedy udaje się je wybudzić.
córka Ewa Błaszczyk, inicjatorki przedsięwzięcia, jest w stanie śpiączki od 12 lat.
w tym roku skończyła 18 lat, tak jak jej siostra bliźniaczka.
cieszy mnie ten sukces.
kibicowałam inicjatywie fundacji od początku, bo lubię aktorkę Ewę Błaszczyk,
śpiewa fenomenalnie i jest matką bliźniaczek.
w 2000 roku w przeciągu 100 dni straciła męża Jacka Janczarskiego i pewnym sensie córkę.
patrząc na ogrom bólu i cierpienia, które było dane jej przeżyć,
budujące wydaje się to jak pięknie udało jej się przekuć cierpienie w wielki czyn,
służący innym cierpiącym i potrzebującym.
i jak ogromne pokłady sił, zapału i optymizmu, tkwią w człowieku!
cieszy mnie też fakt, że na zdjęciach z uroczystości otwarcia kliniki widać same kobiety. to znak czasu.
* jak niedziela to medytacja w sali medytacyjnej.
w sali obok odbywały się warsztaty teatralne lub terapeutyczne.
uczestnicy najpierw wydawali z siebie różnorakie dźwięki i krzyki,
najgłośniejsze przypominały ryk zwierząt, później jedna z kobiet
monologizowała na nieznany temat nadużywając najpowszechniejszego wulgarnego słowa
(jakby nie słyszała, że Prof. Miodek zdementował swoje przyzwolenie
na przekleństwa, i dał najświętsze słowo honoru, że wszystko to, co hula
w internecie pod hasłem ch..., k..., p... jest czyimś żartem).
w końcu nastąpiło długie aaaaaaaaaa w wykonaniu tej samej osoby i nastała cisza.
co za śmieszna sytuacja!
z jednej strony ściany ludzie wyciszają umysł, a z drugiej rozszarpują swoje emocje.