niedziela, 20 stycznia 2013
czyściec
jak to ujął mój kolega z korpo (ojciec trójki dzieci, mąż dwóch żon),
życie jest nieodgadnione,
kto wie może tu na ziemi przeżywamy czyściec.
to porównanie chodzi mi po głowie od kilku dni,
i nie opuszcza od obejrzenia filmu obrzezanie
tahur czyli czystość, o rytualnym obrzezaniu dziewczynek w Sudanie.
dla bohaterek tego reportażu, w tym czterolatki,
które przeszły gehennę obrzezania ten akt przemocy to gwałt na ciele i psychice,
to zadanie bólu przez najbliższe kobiety młodej kobiecie,
to zdrada jej uczuć, zaufania.
obrzezanie - to rytualne częściowe lub całkowite usunięcie łechtaczki,
czasem również warg sromowych mniejszych metodą zabiegów chirurgicznych,
stosowane głównie w Afryce Środkowej.
wykonuje się je u dziewcząt przed ukończeniem 13 roku życia,
bez zasad zachowania aseptyki i bez znieczulenia.
obrzezanie służy kontrolowaniu seksualności kobiet.
gwarantuje dochowanie dziewictwa do ślubu i utrzymywanie wierności małżeńskiej po nim.
matki, które same doznały bólu w skutek tego aktu przemocy,
skazują na niego swoje córki.
nadal w wielu krajach, kobieta nieobrzezana uznawana jest za kobietę lekkich obyczajów.
wg szacunków na świecie żyje 130 mln obrzezanych kobiet,
codziennie obrzezanych zostaje 6 tysięcy kobiet, co stanowi 2 mln rocznie.
szczęście nie jest równo rozdzielone już w momencie urodzin.
jedni skazani są na piekło,
jeszcze inni na czyściec.