sobota, 2 lutego 2013
sejmitar
Principessa przyniosła do domu sejmitar.
prezent od kolegi.
długi na metr, lekko zakrzywiony.
cały pokryty rdzą.
niewtajemniczonym wyjaśniam, że sejmitar to paradna szabla lub broń myśliwska,
używana na Bliskim Wschodzie w XVII i XVIII wieku.
stosowana także do walki,
bronią tą dało się przeciąć człowieka na pół.
w książkach fantasy odgrywa ważną rolę, często jest magicznym przedmiotem.
Młoda, trzeci dzień z rzędu, poświęca wieczorne godziny na usuwanie rdzy
z jego powierzchni papierem ściernym.
kupiła samodzielnie papier w markecie budowlanym na obrzeżach miasta.
sama się tam wybrała.
sama zdecydowała o zakupie.
kupiła papier o różnej grubości ziarna.
zaimponowała mi swoją samodzielnością.
tym jak szybko potrafiła znaleźć sposób na doprowadzenie broni do użytku.
ja w jej wieku nie przestąpiłam progu sklepu z materiałami budowlanymi.
może nawet nie wiedziałam do czego służy papier ścierny.
a jeśli wiedziałam, to z pewnością,
nie był to jeden z tych przedmiotów,
z którymi chciałabym spędzać długie zimowe wieczory,
i którego użycie uważałabym za warte zniszczonych paznokci i zdartej skóry z dłoni.
po trzech dniach pracy, sejmitar wygląda zdecydowanie lepiej.
odzyskuje dawny blask.
i znalazł stałe miejsce w pokoju Młodej.
leży niewidoczny dla postronnych na szafie z ubraniami.
w ulubionej księgarni przy podwójnym espresso zdążyłam przeczytać
rozmowę otwierającą książkę Wolne Remigiusza Grzeli.
rozmowa z Julią Hartwig, bardzo ciepła.
mowa w niej o związkach, o starości, o mądrości życiowej i samym życiu,
i o wierszu Bezczas i o garnku z kaszą, o którym niedawno pisałam.
zastanawiające, są właśnie te elementy, powtarzające się,
o których sama pisałam na blogu i dzisiaj odnalazłam je w tej książce.
poruszane przez autora, którego bloga czytam od jakiegoś czasu regularnie.
zbieg okoliczności.
tylko zbieg czy coś więcej?
nie mogłam się od tej rozmowy oderwać.
poza tą książką, jeszcze przewertowałam
dwie inne z korespondencją poetki, prowadzoną razem z Arturem Międzyrzeckim,
między nimi a Turowiczami oraz Czesławem Miłoszem.
wydane przez Wydawnictwo Literackie i a5.
na dokładną lekturę listów zabrakło mi czasu.
bo do tego wszystkiego, koniecznie musiałam przejrzeć jeszcze nowy tom poezji Miłosza, z wierszami z brulionu, wysłanego przez poetę dziesiątki lat temu,
który dotarł do adresata w 2002 roku
i teraz ujrzał w druku światło dzienne.