niedziela, 17 marca 2013
istnienia
moje odkrycie z ostatnich dni - Ko Un,
poeta południowokoreański.
oskarżony o zdradę stanu i skazany na dwadzieścia lat
pozbawienia wolności, Ko Un ślubował w więziennej celi,
że jeśli kiedykolwiek wyjdzie na wolność,
upamiętni oddzielnym wierszem każdego człowieka,
którego spotkał osobiście bądź znał z historii.
słowa dotrzymał.
ten były mistrz buddyjski i bojownik o wolność i prawa człowieka
napisał dotychczas cztery tysiące wierszy
zawartych w trzydziestu tomach
pt. Maninbo dziesięć tysięcy istnień.
wiersze pisane z buddyjskim współczuciem dla
wszystkich cierpiących istot,
tworzą swoisty poetycki kosmos,
pozbawiony odpowiedników w światowej literaturze.
oto wiersz z tomu czwartego pt. Hui-ja
w tłumaczeniu Mieczysława Godynia
Z rękami jeszcze mokrymi od zmywania naczyń
idzie do czarnej olszyny i płacze do woli,
aż się ukaże twarz jej zmarłej matki.
Niebo usiane ziarnami światła.
Wschodzą gwiazdy.
a jak nadzwyczajnie poeta recytuje swoje wiersze,
przekonajcie się sami.