czwartek, 29 sierpnia 2013

kino


przez ostatnie dwa dni ukulturalniałam się.
kino wczoraj - blue jasmine Woody Allena,
i dziś - koneser Giuseppe Tornatore.

polecam konesera.
przejmująca muzyka, doskonałe aktorstwo i wciągająca intryga,
a przede wszystkim - odkrycie nieznanych lądów - realiów funkcjonowania
domu aukcyjnego i kulis pracy ekspertów parających się wyceną dzieł sztuki.
dwie godziny w kinowej sali minęły jak z bicza strzelił.

po skończonym filmie poczułam nieokreślony smutek.
chyba z tego powodu, że w rzeczywistości nigdy nie poznam ani nie zobaczę
świata przedstawionego w filmie, pełnego wielkich dzieł sztuki,
nienagannych manier, czystej angielszczyzny i wyszukanego piękna.
ten świat odszedł z chwilą, gdy na ekranie pojawiły się końcowe napisy.

tę tęsknotę czuję w sobie do teraz.