wtorek, 24 września 2013

odlot


w niedzielę widziałam je po raz ostatni,
tę niesforną zgraję skrzydlatych demonów
rezydujących na dachu i zanieczyszczających
odchodami moje balkony.

uformowały się w klucz.
i tak uszeregowane przefrunęły nad moją głową
dumnie jak orkiestra paradna,
raz, dwa, trzy okrążenia, głośno trzepocząc skrzydłami
zniknęły w przestworzach.

nie ma ich już drugi dzień.
widać, że zniknęły na dobre.
odleciały na zimę.
może nie do ciepłych krajów,
ani nad Nil lub do Acapulco,

ale gdzieś na południe europy,
by powrócić w marcu,
jak to gołębie grzywacze mają w zwyczaju.

póki co jeszcze ciepła jest jesień,
lecz odchodzi, już prawie w drzwiach.