niedziela, 20 października 2013
kucharz
na warsztatach jogi poznałam kucharza Ola.
Olo ma trzydzieści dwa lata,
i jak mówi całe życie ćpał i pił,
aż spotkał Zuzę i się ocknął.
teraz pije z umiarem i gotuje z pasją.
jogi nie praktykuje.
jeszcze nie.
na otwarcie warsztatów podał makaron penne
z burakami, posypany siekanymi orzechami włoskimi i serem feta.
to była jego wersja autorska przepisu kuchni włoskiej.
buraki wcześniej gotowane, dusił w oliwie
z dodatkiem czosnku, octu balsamicznego i miodu.
później dodał makaron, który zabarwił się na buraczkowy kolor.
pychota.
gotowania się nie uczył.
do szkoły nie miał głowy.
ukończył jeden nic nie znaczący kurs.
od dawna ma silną potrzebę gotowania.
choć ludzi raczej nie lubi (oczywista przekora),
to gotować im lubi bardzo.
wkrótce otwiera bistro w dzielnicy biurowców.
wieczorową porą Olo podał krakersy, tortillę i macę
z kilkoma rodzajami dipów: serowym, z fasoli, oliwek.
największym powodzeniem cieszyła się właśnie ta ostatnia tapenada,
pasta z czarnych oliwek z dodatkiem kaparów, oliwy i czosnku.
na śniadanie Olo postawił przed nami na stole
frittatę z papryką, cukinią i pomidorami.
cudownie prosty przepis, nieprawdopodobnie dobry smak.