sobota, 23 listopada 2013
stosunek
stosunek produktów surowych do gotowanych i przetworzonych
w mojej diecie wynosi obecnie 1:3.
problem polega na tym, że mój organizm żadnej ilości produktów surowych,
nie uważa za wystarczającą aby się nasycić,
w ogóle nie zauważa zjedzonych owoców i warzyw,
uznaje je wyłącznie za przekąskę,
i dopomina się czegoś konkretniejszego do jedzenia.
mimo zjedzenia dzisiaj: dwóch mandarynek, trzech jabłek (sporej wielkości),
trzech gruszek (też nie małych), i wypicia 0,5 litra soku
ze świeżo wyciskanych pomarańczy,
zjadłam jeszcze: chleb z masłem, ilość kromek umknęła mojej uwadze,
fritattę z papryką, cukinią i pomidorami,
cztery pieczone na maśle banany posypane cynamonem (słodycz nad słodycze)
i wypiłam dwie małe filiżanki kawy naturalnej.
ciężko jest być witarianką zimą.
dlatego szukam pomysłów na zimowe surowe dania,
które pomogą mi przetrwać ten czas bez słońca
i utrzymać proporcję pożywienia 1:2.