czwartek, 16 stycznia 2014

ja


Poniedziałek – ja, wtorek – ja, środa – ja, czwartek – ja.
Witold Gombrowicz, Dzienniki


poniedziałek – ja, wtorek – ja, środa – ja, czwartek – ja
cały tydzień - ja
ale nie tylko ja

w moim świecie jest więcej światów
jest więcej niż jedno słońce i księżyc
są huragany, zamiecie
tajfuny i burze
są bohaterowie i bohaterki

poniedziałek wtorek środa czwartek - Młody
poniedziałek wtorek środa czwartek - Młoda

to noc spędzona w szpitalu dziecięcym w oczekiwaniu
na konsultację kardiologiczną z powodu nieokreślonego bólu
w klatce piersiowej, który na szczęście okazał się niegroźny i nic nieznaczący
to niekończące się wizyty w przychodniach lekarskich (wszystkie razy dwa)
to przypadkowe spotkanie z koleżanką z licealnych czasów i wiadomość, że
AN wielkiej urody królowa życia, od kilku lat przykuta jest do łóżka
bez kontaktu ze światem, i leży gdzieś sama w obcym kraju
to codzienny powrót z rehabilitacji przez dzielnicę mojego dzieciństwa,
wspominanie i obserwowanie zmian, szukanie trzepaków z których
kiedyś praktycznie nie schodziłam (dwa stoją dokładnie tam gdzie przedtem,
jeden zdecydowanie nowocześniejszej konstrukcji)
i miejsc w których się przewróciłam, ja lub Mama, bo jej też się to kiedyś
przytrafiło zimą, stałam wtedy bez ruchu, zdziwiona, dlaczego moja duża Mama
leży w śniegu, przecież powinna stać albo iść i trzymać mnie za rękę
pamiętam tę moją bezradność kilkulatki, niezrozumienie i ulgę gdy podszedł do nas
jakiś mężczyzna i pomógł Mamie wstać (po tym miejscu nie ma zupełnie śladu,
pagórek został zrównany z ziemią, a na nim stoi przykościelna drukarnia)
i tych miejsc gdzie rosły drzewa, po których łaziłam drąc rajstopy, prawie ich nie ma
to prawdopodobieństwo uzależnienia od komputera i gier komputerowych
to ciągłe rozmowy, tłumaczenia, wyjaśnienia
to kojenie lęków i stanów napięcia
to oczekiwanie, nadzieja, pocieszanie, szukanie rozwiązań