środa, 5 lutego 2014

gałki


Szklane gałki u drzwi nie kręcą się inaczej.
Ale każdego grudnia
poleruję je wodą z octem, bawełnianą szmatką.

Kończy się kolejny rok.
Tego roku jadłam pikle w Kioto
i dotykałam, w Xi’an, twarzy kamiennego żółwia,
Zimnej jak kamień, jak żółw.

Nie umiałam odczytać wróżby wyrytej na skorupie,
ani usłyszeć, czego z głową uniesioną
nasłuchuje aż tak długo.

Wokół niego trwa szaleństwo imperiów,
nieokiełznany koń, który biegnie tysiąc mil
pomiędzy pastwiskami.

Wokół nas trwa szaleństwo imperiów.

Jacy jesteśmy szczęśliwi,
Jacy nieszczęśliwi, nie gra roli.
Kamienny żółw nasłuchuje. Wygłodniały koń biegnie.

Z myciem gałek u drzwi jeden rok wchodzi w drugi.


Jane Hirshfield, Myjąc gałki u drzwi
przełożyła Magda Heydel



w bukowych drzwiach lśnią srebrne klamki
każdej soboty wodą z octem przemywam szklaną taflę stołu

skończył się kolejny rok
tego roku jadłam bomboloni alla crema w Piombino
we śnie chodziłam po złotym księżycu
i jechałam z mamą tym samym przepełnionym autobusem

nie powiedział mi wróżbita że dziewiąty kwietnia może mieć
dramatyczny finał
wyszłam
powiedział że zasłona niewiedzy podniesie się za dziesięć lat
nie podniosła się
coraz bliżej prawdy zdaje mi się jakby dalej

wokół mnie trwa szaleństwo dziwacznych gestów ruchów postaci

jacy jesteśmy szczęśliwi
jak nie możemy być nieszczęśliwi