sobota, 15 lutego 2014
volver
- Nie wiem jak mogłam żyć bez ciebie przez te wszystkie lata, mamo.
– Nie mów tak, bo się rozpłaczę, a duchy nie płaczą.
Volver, w reżyserii Pedro Almodovara
fajny film wczoraj widziałam ...
film w konwencji realizmu magicznego ze zjawiskową Penelopą Cruz
która ma w sobie siłę, kobiecość, niezależność i wielki urok.
obok niej występują prawie same kobiety
obecność mężczyzn została w tym filmie ograniczona do minimum.
bo to film o solidarności kobiecej, o mądrości, zrozumieniu
ponadpokoleniowej jedności, która łączy silniej niż więzy krwi.
fabuła jest prosta ale jednocześnie zaskakująca.
zmarła matka powraca z zaświatów, bo wiąże ją z tym światem wielka tajemnica
i miłość do tych, co zostali.
chce prosić córkę o wybaczenie, bo nie zauważyła tragedii
jaka rozegrała się pod jej dachem, przy jej boku, ani cierpień,
które przeżywała córka, i które także matka swoją obojętnością i nieuwagą jej zadała.
z początku matka ukazuje się jako duch
a w końcu zupełnie się materializuje, bo tak naprawdę nigdy nie umarła.
zawsze płaczę podczas tego filmu.
matka Rajmundy wraca po trzech latach od dnia swojej rzekomej śmierci,
od dnia kiedy zginął w płomieniach jej mąż wraz kochanką,
śmiercią którą ona im zadała, podpalając dom gdzie spędzali upojne chwile.
płaczę, bo chciałabym, żeby moja Mama też wróciła z tamtego świata, aby mi się ukazała
w naturalnej postaci, tak jak matka Rajmundy i aby została ze mną na stałe.
niezależnie od tego ile lat ma dziecko, a ile matka
nie powinno się ich rozdzielać jakimiś gwałtownymi nieszczęśliwymi zdarzeniami.