środa, 5 marca 2014
niezmiennie
otwieram książkę, która leży blisko przy moim łóżku
od trzech lat niezmiennie kocham
te wiersze z lat siedemdziesiątych i nowsze, pisane
tam, gdzie urodziwe dziewczyny chodzą boso, a długowłosi brodaci
młodzieńcy przewiązują czoło wstążką, wzorem Czerwonoskórych
przez tego, co próbował bronić świętych gajów czy góry Synaj
całe życie słuchający oceanu, napojony blaskiem jak roślina wodą
wiersze czy proza poza intencją i uzasadnieniem
z których wynika prawda ostateczna.
dla mnie czytanie Czesława Miłosza to wielki niekończący się dar.