czwartek, 13 marca 2014

rozmyślania


rozmyślam nad przeznaczeniem. co komu jest dane.
dlaczego jednych los obdarza ponad miarę,
wobec drugich jest okrutny, a jeszcze innych nigdy nie zauważa.

po co wypadki, przypadki, incydenty, wojny.

niespodziewane zdarzenia niczym załamania na szczytach morskich fal
wyrzucają jednych na brzeg rajskich wysp w niewysłowione bogactwo i piękno,
a drugim skracają życie gwałtowną i ciężką śmiercią.

zastanawiam się czy można uciec od fatum.

jak długo będziemy żyć, nie wie nikt, ani jak umrzemy.
chwila za chwilą zbliżamy się do przeznaczonego końca.

tak jak osoby, które zmarły z rąk nożowników w chińskim mieście,
w prowincji Junnan, pierwszego marca.
dzień ten zaczął się dla nich jak zwykle.
obudzeni brzaskiem dnia wstali z łóżek,
zjedli pośpieszne śniadanie, wypili zieloną herbatę.
w ciągu dnia rozmyślali o drodze, jako dopełnieniu życia
i możliwościach, które pojawią się w podróży.
wieczorem w holu dworca kolejowego stali w oczekiwaniu na pociąg
i w kolejkach do kas biletowych.

ogromne cierpienie i stracone najcenniejsze życie w przerażeniu, ciemności,
przez głupotę, bezmyślność, bezgraniczną nienawiść.

jak wielka musi być nienawiść żeby zabić jednego człowieka,
a jak wielka żeby zabić trzydzieści osób.
jak wielka musi być nienawiść żeby zranić jednego człowieka,
a jak wielka żeby zranić sto czterdzieści osób.
nie chcę więcej o tym rozmyślać.

na tym dworcu kolejowym Pan M. był pół godziny przed masakrą.