piątek, 2 maja 2014

walizka


do walizki spakowałam kilka książek: Historie miłosne Schmitta, Zanim przekwitną wiśnie Aly Cha (obie pożyczone od Pani E.), Zaginionego w Chinach Maartena Troosta (od Pani K.), chce się żyć Pieprzycy (z bibliotecznej półki z nowościami), Droga do sukcesu Briana Tracy (tytuł z literatury motywującej, który Pan W. dostał od nas w imieninowym podarunku, wszystko wskazuje, że to bardzo nietrafiony prezent, a szkoda, bo ja lubię Briana Tracego), Tysiąc jesieni Jacoba de Zoeta Davida Mitchella (zaczęłam dawno, czeka na doczytanie), Tatami kontra krzesła Tomańskiego i Japoński wachlarz Joanny Bator (dwie pozycje o Japonii, już przeczytane przez Młodą), Dzieci naszej dzielnicy Nadżiba Mahfuza (biorę, choć to ostatnia pozycja na liście i może na nią nie starczyć mi czasu), nowy czarny czepek z białym logo speedo z nadzieją na powrót do pływania, adidasy z postanowieniem o codziennych przebieżkach, matę do jogi, najpewniejszy rytuał, i dwa tygodnie, które dał mi budda.