środa, 30 lipca 2014

skrawki


rano w drodze do pracy:
Cały niepokój
swego trwożnego serca
oddaj płaczącej wierzbie -


wczesne popołudnie, w trakcie dyskusji z krawcową nad spódnicą z podwójnymi falbanami rozłożoną na krawieckim stole:
nie mogę pani pomóc, proszę mnie o to nie prosić, nie miałam igły w ręce od dziesięciu lat.

późne popołudnie:
Kochana Mamo. U mnie nic specjalnego. Dużo czytam, obmyślam, staram, się też żyć: możliwie najrozsądniej.

wieczorem:
Kocham... Choć jeszcze nie znam twarzy mojej miłości
w głazie powietrza kutej dłutem litego światła.


w nocy między pokojami: bojowa pieśń tygrysicy.