tak pięknie biało.
spadł śnieg.
i niczym oświecona zamieć
zmył wszystkie grzechy i nierówności.
miękki puch rozłożył się grubą warstwą na biurowym parapecie.
zebrałam trochę tej lodowej bieli i zrobiłam z niej śnieżkę.
taką okrągłą kuleczkę
puchatą jak wełniany motek.
niektórzy bali się jej, jakby była z ognia
a inni brali do ręki obserwując jak zmienia swój kształt
i cieszyli jak dzieci.