środa, 19 sierpnia 2015

5



piąty dzień diety
dalej czuję się jakbym chodziła na wolniejszym biegu,
szczególnie mózg (jednostka centralna) pracuje na zwolnionych obrotach
dlatego mało piszę
notuję coś w kajecie
ale niewiele

z kronikarskiego obowiązku
chcę zapamiętać ten czas
pierwszej diety
sen przychodzi łatwiej i jest dużo głębszy
nie budzę się w nocy
śnię



rano: szejk z cukinii, szpinaku, pomarańczy, cytryny
w pracy: dwa pomidory i zupa-baza, którą jem codziennie, (ciekawe jak długo)
w jednej wersji urozmaicona z kalafiorem i brokułami
pięć jabłek
wieczorem: szejk z pomidorów, papryki i cebuli
wysiłku fizycznego zero, za wyjątkiem dwóch piętnastominutowych marszów do biura i do domu.

wyskoczyłam do kina na Nieracjonalnego mężczyznę Allena.
rzeczywiście, tak jak piszą krytycy, nie jest to arcydzieło,
ale chwilami mile do oglądania.
bardzo lubię klimat amerykańskiej uczelni,
rozhisteryzowane rozmowy młodych inteligentów, ulice i wnętrza.
a najbardziej lubię to, że jego filmy są w pewnym sensie do siebie podobne.
dlatego chodzę na wszystkie premiery Woody Allena odkąd
skończyłam szesnaście lat.