Salvador
Alvarenga.
czekam na polskie wydanie książki o tym niezwykłym człowieku, który spędził 438 dni na morzu.
nieomal samotnie (młody towarzysz, z którym wypłynął na połów ryb, wkrótce zmarł).
bez gpsa, radia, lusterka, wody pitnej, pożywienia. w niewidocznej dla mijających statków łodzi. przetrwał dzięki sile woli, głębokiej wierze w sens cierpienia.
po tym mogło być już tylko niebo.