poniedziałek, 28 grudnia 2015
prezenty
W łazience wyczuwam cytrusowe aromaty, które roztaczają nowe glicerynowe mydła: mango i pomarańczy z dodatkiem papryczki chili, ich intensywność wzrasta w czasie użycia, i z każdym oddechem czuję wzmagającą tęsknotę za gorącymi egzotycznymi plażami i czystym bezbronnym niebem. Przy lustrze znalazła swoje miejsce smukła buteleczka olejku arganowego o słonecznej barwie, którego kilka kropel stosuję na zmianę z olejem z opuncji figowej, naturalnym botoksem. Pod choinką dalej stoi w złotej terebeczce zestaw różnorakich herbat (earl grey, darjeling) mojego ulubionego producenta, o nazwie brzmiącej niczym nazwisko hinduskiego maharadży. W szafie zawisł nowy element (mojej niezbyt pokaźnej) garderoby - szara koszulka z krótkim rękawkiem z wymownym nadrukiem ORE HUGS na kieszonce, poprzedzająca go literka M ze stali nierdzewnej, akcentuje tę wewnętrzną potrzebę właścicielki, z którą się jeszcze publicznie nie odważyła ujawnić, ale gdy tylko nadejdą cieplejsze dni, to z pewnością zdecyduje się na ten uczuciowy coming out.