niedziela, 3 kwietnia 2016
oj
Działo się to, kiedy jasne noce,
chłodne, białe pióra,
lato kładło się między dni.
Na dnie zatoki leżał poblakły księżyc,
który ostrzem zaplątał się ważkom w gęstym sitowiu.
Harry Martinson
tłumaczyła Anna Topczewska
Oj, jak długo nie wchodziłam na bloga! Ponad dwa tygodnie.
Działo się to kiedy noce coraz krótsze, jasne, lato kładło się między dni.
Po części dlatego, że bez jedzenia słabłam. To wynik diety, mojego wielkanocnego postu. Musiałam oszczędzać siły. Nawyki przestały mieć znaczenie. Pisanie nie było już czynnością pierwszej potrzeby. Jadłam zawzięcie dozwoloną zieleninę i marząc o orzechach brazylijskich wtulałam się w miękką pierzynę. Po drugie - stworzyłam sobie nową przestrzeń - wykasowałam z komórki zakładki z ulubionymi blogami i moim własnym. Nie wchodziłam na te najczęściej odwiedzane strony. Okazało się, że można żyć bez sprawdzania ilości odwiedzin. I bez pisania postów. Bez notowania czegokolwiek. I to przez wiele dni. Uwolniłam się nawet od obowiązku nadawania tytułów mijającym dniom. (Z tego zwyczaju byłam kiedyś najbardziej dumna).
Moją ulubioną zupą na popołudniowy obiad był krem z marchwi, cebuli i imbiru. Zajadałam się nim bez pamięci. Kolejnego dnia dodałam jeszcze trochę pora i bardzo dużo zielonej pietruszki. Pychota.
Po dziesięciu dniach odnotowałam spadek wagi 1,5 kg, który nadrobiłam w święta.
Pan W. głodził się razem ze mną, co było bardzo motywujące (duży uśmiech). Wspólne doświadczenie (Jego pierwsze) pomogło mi z wielką łatwością przejść przez dietę i stworzyć nowe plany na przyszłość. Latem na pewno powtórzę warzywną głodówkę. Przez dwa tygodnie, albo dłużej. W przyszłym roku planuję przeprowadzić przed świętami kolejną dietę oczyszczającą, tak aby wielkanocny post stał się corocznym, długo wyczekiwanym rytuałem. Rozczytuję się książką Jak pościć? Lynne M. Baab, która prezentuje kwestie postu częściowego i całkowitego przez pryzmat kultury chrześcijańskiej. Szczególnie zainteresował mnie fragment dotyczący postu Daniela. Tę postać mogę uznać go za swojego dietetycznego protoplastę.