Na maturze z chemii rozszerzonej Młoda całą sobą wyrażała niezadowolenie z poziomu trudności tego egzaminu. Rzucała bezgłośnie przekleństwa znacząco ruszając ustami
i histerycznie przewracała kartki testu. Na pięć minut przed zakończeniem,
jej ciężka jak z betonu głowa opadła z hukiem na ławkę.
-
Chyba nie chciałaś zniszczyć mienia społecznego? - skomentował ten upust żalu, złości
i zniechęcenia Młody.