piątek, 13 stycznia 2017

scenka



Nie ma teraz ani jednego
listka na wiśni:

z wyjątkiem chwil, gdy sójka
przyfruwa, ląduje na niej, i,

w zupełnej przejrzystości, krzyczy:
wtedy każda gałąź

drży i
wypuszcza niebieskie liście.


A. R. Ammons, Zimowa scenka
tłum. Paweł Marcinkiewicz



nieustająco walczę z mrozem.
tym na zewnątrz, i tym w kriokomorze,
do której chodzę po pracy.
dwie minuty w minus 115 stopni Celsjusza.
ubrana w skarpety, getry, koszulkę bez rękawków, czapkę i rękawiczki.
stukam chodakami.
oddycham uważnie, żeby nie zrobić głębszego oddechu.
jedno okrążenie zabiera mi około piętnastu sekund.
podnoszę ramiona do góry.
spoglądam na świecący jaskrawo zegar, koło ratunkowe mojego umysłu.
jeszcze tylko dziewięć sekund.
mój delikatny wydech zwilża jednorazową maseczkę, która zasłania mi nieomal całą twarz.