so ham
mantra pierwotna,
pierwsza z pierwszych.
oddech.
dziś
miałam na sobie
podkoszulkę bez rękawków,
bluzkę z cienkiej bawełny,
dwa długie swetry zapinane na guziki,
wełnianą marynarkę,
chustkę,
czapkę,
kurtkę puchową z kapturem
(kaptur na czapce),
rękawice narciarskie,
getry,
akrylowe podkolanówki, grube jak sweter,
spodnie (chyba z domieszką wełny),
buty zimowe ecco.
było minus piętnaście stopni.
po dwóch godzinach na dworze,
miałam ciepłe ręce,
trochę tylko zmarzły mi paluszki stóp.