poniedziałek, 5 marca 2012

Czesław

po poezji tłumaczonej
przez Czesława Miłosza,
którą zaczytywałam się od dawna,
przyszła pora
na poezję właściwą,
przez niego pisaną.

dwa dni temu
kupiłam wiersze wszystkie Miłosza
i czytam.

książka jest
gruba jak encyklopedia,
ma 1405 stron
i zawiera tysiące wierszy.

mocy dodaje jej
wstęp napisany
przez Julię Hartwig,
przyjaciółkę Mistrza Czesława,
zatytułowany ocalony.
"ocalony, bo z nim wieczne i boskie zdziwienie"
- pisał Miłosz.

najbardziej podobają mi się
wiersze późniejsze z końca
i przełomu wieku,
zawarte w krótkiej formie.
dla mnie najbardziej ocalone.

wiersz, który
tłumaczy potrzebę istnienia religii, Boga:
JAK MOGŁEM.

Jak mogłem
jak mogłem
robić takie rzeczy
żyjąc w tym strasznym świecie
podlegając jego prawom
igrając z jego prawami.
Potrzebuję Boga, żeby mi przebaczył
potrzebuję Boga miłosiernego.


i kolejny, docierający dalej:
JEŻELI NIE MA

Jeżeli Boga nie ma,
to nie wszystko człowiekowi wolno.
Jest stróżem brata swego
i nie wolno mu brata swego zasmucać,
opowiadając, że Boga nie ma.