sobota, 17 marca 2012

poezja

Jednak w języku poezji, gdzie każde słowo się waży,
nic już zwyczajne i normalnie nie jest.
Żaden kamień i żadna nad nim chmura.
Żaden dzień i żadna po nim noc.
A nade wszystko żadne niczyje na tym świecie istnienie.
Wygląda na to, że poeci będą mieli zawsze dużo do roboty.
Wisława Szymborska



czyta Mario Giacalone, www.mariogiacalone.135.it


La poesia è una grazia,
una possibilità di staccarsi per un po' dalla terra
e sognare, volare, usare le parole come speranze,
come occhi nuovi per reinventare quello che vediamo.
Monica Vitti


wygląda na to, że przyszło lato.
całkiem niespodziewanie,
po długiej srogiej zimie.

botki, czapki, rękawice, szaliki,
długie płaszcze i grube swetry,
bez których do przedwczoraj nie można było się obejść,
zostały w domu.

w pośpiechu powyciągane koszulki z krótkimi rękawami,
lekkie kurteczki i obuwie, niepewnie prostują się w słońcu.

lato marcowe nie jest ewenementem pogodowym.
zdarza się często, o czym świadczy polskie przysłowie
porównujące ciepło tego miesiąca z temperaturą wrzenia.

w marcu jak w garncu.
garniec to naczynie o pojemności jednego garnca.
ów jeden garniec jest dawną polską jednostką miary objętości,
zawierającą cztery kwarty czyli w przybliżeniu cztery litry.