niedziela, 25 marca 2012

sen

śniło mi się dziś w nocy,
że byłam nad jeziorem.

letni wieczór.

niebo rozjaśniło się po całym dniu niepogody.
białoszare chmury zamieniły się w pomarańcze.

kilka łabędzi pływało po jeziorze.
przy brzegu stała keja, w kształcie litery u.

na jezioro wtargnęły z wrzaskiem dwa duże łabędzie.
rozcapierzonymi skrzydłami szarżowały wprost na mnie.

wyczułam niebezpieczeństwo.

w tej samej chwili na keję wpadł pies,
biały owczarek podhalański.

spłoszone łabędzie odpłynęły w pośpiechu.

to był mój pies.

nie bałam się już łabędzi,
nie bałam się już niczego,
bo on był przy mnie.

radośnie biegł stukając łapami po drewnianych deskach kei.
długa biała sierść psa falowała w słońcu.