niedziela, 8 lipca 2012
lato
lato tego roku jest takie upalne,
że ciało mam nieustannie mokre od potu.
wycieram je chusteczkami z miękkiego papieru,
przemoczone zwijają się w malutkie kulki.
lato tego roku jest takie upalne,
że muchy czołgają się po szybie,
jakby zapomniały, że umieją latać.
lato tego roku jest takie upalne,
że tęga kobieta z pierwszego piętra,
otwiera okna i drzwi do mieszkania
na przestrzał, w przeciągu szuka wytchnienia.
lato tego roku jest takie upalne,
że owoce leżą nadpsute w miskach,
rozpaczliwie mięknąc jak aresztant
po wielogodzinnych przesłuchaniach.
lato tego roku jest takie upalne,
że jedynym strojem właściwym na każdą
okazję jest brak stroju.
lato tego roku jest takie upalne,
że z szatni siłowni zniknęła moja stara mata do jogi.
ktoś myślał, że to reebok albo nike.
byłam dziś z Młodym na projekcji filmu Marzyciel w ramach przeglądu filmów afrykańskich.
film o przeżyciach dwunastolatka w RPA,
oparty jest na bestsellerze Jan'a van Tonder'a
pod tym samym tytułem.
dosłowny tytuł powinien brzmieć Budzikowy,
bo rzecz jest głównie o nim, dobrym duchu wsi,
który wstaje wcześniej od innych, budzi ich do pracy,
zna dobrze i pomaga w trudnych sytuacjach.
Młody nie był zachwycony filmem, chciał nawet wyjść w pierwszej połowie,
bo mu obiecałam, że jeśli film okaże się nudny, to wyjdziemy.
dla niego taki był.
trudno mu było wciągnąć się w powolną narrację.
a mnie podobał się bardzo.
film z klimatem.
czaruje.
podobnie jak oglądana w piątek Ramona czaruje Afryką.
tylko inną Afryką, Afryką białych.