niedziela, 15 lipca 2012
sztuka
popołudnie spędziłam na wystawie sztuki naiwnej.
wystawa o wielkiej mocy.
trudno oprzeć się jej urokowi.
sztuka naiwna każdą chwilę traktuje serio,
a banał zamienia w arcydzieło.
wiele obrazów, mnóstwo kolorów,
tematy różne, ale przesłanie takie samo:
życie codzienne toczy się jak bajka.
mnie najbardziej podobały się te obrazy,
które koncentrowały się wokół słodkości:
ciast, lodów, ciasteczek.
Młoda za to, tak jak w ubiegłym roku
zachwycała się dziełami Henri'ego Nabole.
na niego też oddałyśmy swoje głosy w konkursie publiczności.
Młoda chciała poświęcić całe oszczędności
na zakup dzieła tego mistrza.
niestety tańsze obrazy zostały wyprzedane na pniu.
a te, które zostały okazały się poza
Jej możliwościami finansowymi.
poniżej dwa z moich słodkich typów:
kot pałaszujący ciasteczka
i pani w cukierni.
zupełnie różnych artystów.

