sobota, 14 lipca 2012

ruch


kocham sobotnie łażenie.
gdziekolwiek.
łażenie po sklepach,
po wielkim mieście,
po alejkach parku.

lubię chodzić sama i w towarzystwie.
dziś kroku dorównywała mi Principessa,
która wczoraj wróciła z obozu.

najważniejsze być w ruchu.
ruch i powietrze dodają mi energii.

widziałam młodego człowieka,
który wyglądał na poważnie chorego.
twarz nienaturalnie blada,
bawełniana czapeczka na głowie.
widać było, że wyszedł z domu
po długiej chorobie.

szedł skupiony, bez uśmiechu na twarzy.
a ja czułam, że się cieszy, że wyszedł,
że się cieszy, bo idzie sam,
że musi czuć się dużo lepiej
skoro wyszedł samodzielnie i że może tak iść
bez niczyjej asysty.

sam ze sobą i swoim coraz silniejszym ciałem.