czwartek, 16 sierpnia 2012

komary


komary nie dawały mi spać w nocy.
brzęczały nade mną od drugiej do czwartej nad ranem.

nie wiem dokładnie jakie miały zamiary.
uznałam a priori, że nie pokojowe.

dźwięki, które wydawały były szczególnie niemiłe,
wysokie świsty z nerwowym dzwonieniem.
rozbolały mnie od nich uszy i głowa.
o spaniu nie mogło być mowy.

ta nierówna z początku walka - ja śpiąca, sama - one dwa, aktywne,
zakończyła się moim zwycięstwem.
dwa do zera. bingo.

żadnych remisów, żadnych dogrywek.
czyste zwycięstwo.

nie wiem czy w tym nocnym starciu jakieś znaczenie miał fakt,
że to były samice.
samcom komarów wystarczy nektar z kwiatów.