sobota, 1 września 2012
podróżnik
wpadłam na jego zapiski z kursu Vipassany jakiś czas temu.
ukończył kurs medytacji w Limie.
relacja barwna, prawdziwa,
bogata w szczegóły, choć nie robił w czasie kursu notatek.
to był jego pierwszy kurs. miał wtedy 23 lata.
rzadko takie wspomnienia można przeczytać po polsku.
zostawiłam ją w zakładce ulubione.
dziś przeczytałam całość raz jeszcze.
pomyślałam dlaczego nie pisze więcej.
świetny z niego obserwator, może prowadzi innego bloga, poszukam.
google był okrutny w swojej odpowiedzi.
ulubieńcy bogów umierają młodo...
lecz później żyją wiecznie w ich towarzystwie.
“Podobno każdy musi umrzeć.
Każdy stoi przed śmiercią.
Jak stoi przed śmiercią człowiek dwudziestoletni,
człowiek czterdziestoletni, człowiek siedemdziesięcioletni?
To znaczy człowiek, który dożył siedemdziesięciu lat,
dożył czterdziestu lat, dożył dwudziestu.
Czy każdy z nich stoi przed śmiercią inaczej?
Widzi się, że tak.
Dwudziestoletni tak jakby nie stali przed śmiercią,
albo raczej stoją, lecz odwróceni do niej plecami:
pogardliwie, wyzywająco, beztrosko lub bezmyślnie;
czterdziestoletni stoją przed śmiercią,
można by powiedzieć, profilem,
już zrobili w stronę śmierci ten słynny półobrót;
siedemdziesięcioletni stoją przed śmiercią twarzą w twarz, oko w oko. […]
Byli dwudziestoletni (i są),
którzy stali przed śmiercią twarzą w twarz,
oko w oko, jak stuletni starcy.
To było fantastyczne.
To było arcydzielne.
Kiedy coś robili, kiedy zajmowali się jakąś twórczością,
na przykład pisaniem wierszy, to coś fantastycznego,
coś arcydzielnego w ich wierszach było (jest).”
Edward Stachura, Wszystko jest poezją, Warszawa 1984, str. 16
ulubiona piosenka Kuby - podróżnika, marzyciela,
który spełniał swoje marzenia.