piątek, 14 września 2012
praca
rozmyślam właśnie o swojej pracy
i stwierdzam, że bardzo ją lubię.
im więcej w niej niezależności,
samodzielnie podjętych decyzji,
im więcej autorskich pism,
i skomplikowanych spraw,
im bardziej napięty grafik,
przepełniona agenda,
im więcej szkoleń, samokształcenia,
porozumienia, uśmiechów, żartów
tym bardziej lubię moją pracę.
(znalezione w sieci)
nadrobiłam dwudniowe zaległości w pisaniu.
pisałam codziennie od 1 stycznia,
z przerwami w czasie wyjazdów.
a tu nagle przerwa bez konkretnej przyczyny.
no i przysiadłam.
codziennego pisania nauczyłam się od Chustki.
ona napisała 877 postów na blogu.
pisała je codziennie dla syna, dla czytaczy, dla siebie.
pisała o chorobie, o życiu, o pięknie chwili,
o poezji, o ludziach, o leczeniu, o odkrywaniu świata.
pisała codziennie mimo choroby, zmęczenia, bólu, braku sił.
pisała codziennie, jak redaktor dziennika.
tego się od niej nauczyłam. tak pisać.
pisać codziennie choćby nie działo się nic
lub choćby działo się niewyobrażalnie wiele.
po prostu pisać.
niech przechodzące przez głowę myśli zatrzymają się
w tej właśnie chwili na papierze.
niech przeżywany nastrój odnajdzie swoje słowo, swój wiersz.
od dwóch dni na blogu Chustki cisza.
bardzo smutna cisza.
