niedziela, 21 października 2012

Stefanka


Stefanka, to nie tylko ciastko, którego przesadnie nie lubię.
to też szczyt u podnóża Beskidów, nazwany tak od nazwiska
dr. Karola Steffana, bielskiego burmistrza.

góra ma jeszcze jedną, ładniejszą nazwę - Kozia.

spacerkiem wśród buków zawędrowałam na sam szczyt Koziej Góry.

tłum ludzi, słońce i szeleszczące po drodze złote liście.

przy schronisku artysta rzeźbiarz wyczarowywał z wielkiego pnia
szlachcica Zagłobę.

obok stał drugi wysoki na kilka metrów pień i czekał na swoją kolej.
może powstanie z niego szlachcianka, a może Pan Wołodyjowski.