piątek, 23 listopada 2012

odkopane


byłam dzisiaj w Zakopanem.

czasu miałam mało,
ale przebiegłam Krupówki z góry na dół,
wpadłam do galerii, w której kiedyś swoje
prace wystawiał Marcin Rząsa,
a która jawi mi się
jako jedna z dwóch pozostałości dawnego Zakopanego,
do którego jeździłam wieki temu,
żeby naładować akumulatory,
połazić po górach i codziennie wieczorem zasiąść w fotelu w teatrze.
tą drugą pozostałością jest właśnie Teatr Witkacego.

i tak szukając śladów Rząsy, wpadłam na
posadzone na podwórku rzeźby kobiet.
stały jak żywe, naturalnej wielkości,
trzy szare, tęgie, roznegliżowane.

ta pierwsza z głową wzniesioną do nieba jest trochę niezdarna,
druga z kotami wokół nóg (trzy kolejne zdjęcia) - najbardziej fascynująca
i dopracowana, z twarzą skierowaną ku ziemi,
a trzecia - jakby nieobecna, z myślami gdzieś indziej.

po stroju sądzę, że to baletnice,
trzy, albo jedna w trzech postaciach, w różnych nastrojach i etapach życia.