środa, 13 lutego 2013
beznadzieja
Kiedy patrzę w lustro
Moja twarz mnie przeraża,
Zrobiłam się taka okropna!
Kiedy wiosna powraca
Opanowuje mnie słabość
Jak ciężka choroba.
Jestem zbyt leniwa
Żeby wąchać nowe kwiaty
Albo pudrować twarz.
Wszystko doprowadza mnie do rozpaczy.
Smutek, który mnie gnębi
Dodaję do nagromadzonych
Zgryzot w dniach dawnych.
Przestraszają mnie lelki swymi dzikimi
Krzykami i nie mogę
Wygnać ich z moich uszu.
Czuję gorzkie zażenowanie
Kiedy widzę na firance
Cienie dwóch jaskółek, które się kochają.
Beznadzieja Li Ching-Chao, w tłumaczeniu Czesława Miłosza, według Rexrotha
wywiad z Mężem Chustki.
do przeczytania koniecznie.