piątek, 8 marca 2013
kwiaty
co za dzień!
dostałam cztery róże.
trzy cytrynowe i jedną w kolorze burgunda.
stoją razem z żółtymi tulipanami w jednym wazonie.
ledwie się mieszczą.
czterech dobrze znanych mi mężczyzn weszło
do mojego pokoju zaraz z rana.
szli rządkiem jeden za drugim.
dwóch pierwszych niosło czerwone róże.
jeden wręczył kwiat mnie, drugi Pani R.
życzyli nam zdrowia i czegoś tam jeszcze,
czego konkretnie nie pamiętam.
po południu w sklepie samoobsługowym dostałam
trzy żółte róże od nieznajomego mężczyzny.
powiedział przy tym coś miłego.
w ramach promocji firmy, promował uśmiech, radość, spontaniczność.
dostałam też życzenia, w których nazwano mnie Feministką.
to był chyba najlepszy prezent, jaki dostałam dzisiaj.
bo lubię to słowo, jest bardzo kobiece,
tak kobiece jak dzisiejsze święto,
i pasuje do mnie jak ulał.
dzień kobiet lubię coraz bardziej.
im więcej mam lat, tym więcej dostrzegam piękna w tym święcie.
jest piękne jak kobieta,
ciepłe jak wiosenne kwiaty i słońce,
ważne jako okazja do uświątecznienia się
i spotkań kobiet z kobietami.
wieczorem od Młodej dostałam małą figurkę Buddy
i świąteczne uściski.
w głębi serca każda kobieta jest feministką.