środa, 27 marca 2013
sprawunki
świąteczne sprawunki zamówiłam w tym roku przez internet.
kilogramy pomarańcz i jabłek,
brzoskwinie w syropie i ananasy w plastrach,
moje ulubione casarecce,
przyjechały w wielkich koszach wniesione przez młodego mężczyznę.
długo nie mógł złapać tchu, gdy dotarł do nas na drugie piętro,
a tyle chciał nam powiedzieć.
zaproponowałam mu coś do picia,
odmówił tłumacząc, że wodę ma w samochodzie,
a noszenie sprawunków jest lepsze niż siłownia.
z każdego jego słowa czułam radość z tego co robi.
jakby dowożenie zakupów do domu klientów
było tym co sobie wymarzył,
jakby pracował w swoim własnym sklepie
i wyskoczył na chwilę podrzucić coś klientce,
a nie dla marketowego potentata.