środa, 10 kwietnia 2013
więzień
Wcześnie został więźniem
najmniejszych przedmiotów.
Guziki i monety,
zapomniany ogryzek ołówka.
One coś znaczyły.
Zbierał je do pudełek.
Po jego śmierci znaleziono pięć czy sześć
pudełek wypełnionych bezsensem.
A może nie bezsensem?
Może uchwytne chwile
minuty i sekundy miały tu znaczenie.
A to był ich ziemski kostium
dawno porzucony przez anioła czasu.
Może był trochę dziwakiem
ten kolekcjoner bezsensu.
Wszystko oznaczał swoim
nazwiskiem, wyraźnie, wielkimi
drukowanymi literami: linijkę,
łyżkę do butów, młotek,
potnik w kapeluszu.
Może bał się,
że mu je zabiorą
albo chciał się
tylko upewnić,
że naprawdę istnieje?
Lars Gustafsson, w tłumaczeniu Zbigniewa Kruszyńskiego