sobota, 29 czerwca 2013
szczęście
Szczęście - że widzisz niebieski kubek
szczęście - że widzisz czerwoną szczoteczkę
szczęście że widzisz zieloną pastę
chlorofilową
Dzieci biegną do szkoły
rude i czarne
jasne
tupoczą po trotuarach
jak jeże jak króliki
To szczęście - że wiesz jak jeż tupie
szczęście - że wiesz jak tupie królik
szczęście - że wiesz jak tupią dzieci
twoje dzieci
i dzieci twoich dzieci
W szkole pani mówiła:
myjcie zęby
A zęby spróchniały i wypadły
To także jest szczęście
Jarosław Iwaszkiewicz,
Szczęście że widzisz niebieski kubek
szczęście - że widzisz niezmienne niebo
szczęście - że widzisz bezkresny horyzont
szczęście że widzisz wędrujące cumulusy
i słońce
dzieci biegną za latawcami
żółte i niebieskie
pomarańczowe
lecą wysoko wśród chmur
jak gigantyczne egzotyczne ptaki
to szczęście - że wiesz jak leci latawiec
szczęście - że wiesz jak lecą dmuchawce
szczęście - że wiesz jak lecą bańki mydlane
wszystkie kolory tęczy
zamknęły się w bańce mydlanej
mama często mi powtarzała:
gdyby kózka nie skakała
a ja biegałam i złamałam nogę
to także jest szczęście
ze spaceru do biblioteki wróciłam obładowana.
na drzwiach i oknach wisiały kartki
z informacją o planowanym zamknięciu biblioteki z powodu remontu,
który potrwa o zgrozo do końca października.
wzięłam to sobie do serca i wypożyczyłam pięć książek:
1. Opowieści starego Kairu egispskiego noblisty Nadziba Mahfuza,
2. Księżyc Yakuzy Shoko Tendo, którą zaczęłam czytać już w parku,
3. Tłumaczkę Leili Abouleli,
4. Utracone słowo Oyi Baydar, z pięknymi podziękowaniami autorki,
za słowa przyjaciół Odchodzisz, zostawiając nas z naszymi
śniegami, topolami, wronami, które zmieniły się w książkę,
5. Miłość na marginesie Yoko Ogawy.
oparłam się tylko powieściom ubiegłorocznego chińskiego noblisty,
choć były na półce obie wydane w Polsce jego książki.
zwyczajowy w sobotę spacer do ulubionej księgarni
zakończył się krótką lekturą dzienników Anais Nin, podobno
jednych z najsłynniejszych pamiętników XX wieku,
oraz zakupem dwóch tomików wierszy Iwaszkiewicza
i Anny Kamieńskiej (nie czytanej od czasów liceum),
w wyborze wydawnictwa Biuro Literackie.
i tak właśnie znalazłam wiersz Iwaszkiewicza o szczęściu,
który dziś zamieszczam.
nie jest on arcydziełem ani najlepszym w jego twórczości poetyckiej,
ale wydaje mi się cenny w rozważaniach egzystencjalnych,
za punkt widzenia - szczęście, to zwyczajne uczucie,
to, że widzisz domowe przybory, że znasz codzienne czynności,
że zęby spróchniały i wypadły to także jest szczęście,
tak jak złamana noga w trzech miejscach to także jest szczęście
(to już wiem).
niedawno odpowiedziałam na anons dziennikarza największego
polskiego dziennika, który poszukiwał szczęśliwych Polaków.
zgłosiłam się, bo jestem szczęśliwa.
napisałam, że szczęście jest stanem naturalnym,
który każdy nosi w sobie,
a poziom szczęścia zależy od spokoju umysłu.
tylko spokojny umysł daje szczęście.
i jeszcze, że medytacja pozwala na utrwalenie stanu szczęścia.
najbardziej szczęśliwa jestem po dziesięciodniowych
odosobnieniach medytacyjnych.
nic nie jest w stanie równać się ze spokojem, który można wtedy osiągnąć.
może tylko dłuższe odosobnienia.
powinnam jeszcze dodać, że szczęście jako stan umysłu
wymaga ciągłej pracy. nic nie jest dane raz na zawsze.
po kroku do przodu, można zrobić kilka do tyłu.
pamiętajmy o tym i medytujmy każdego dnia.