wtorek, 18 czerwca 2013
truskawki
znowu siedzę na skwerze i jem truskawki.
młoda sklepikarka opłukuje je dla mnie i wkłada do koszyczka.
tym razem wybieram ławkę pod rozłożystym kasztanowcem.
nieopodal wysoka fontanna.
jej szum sprawia, że czuję się jakbym była nad rzeką.
pierwsza przysiada się tęga kobieta, wychowała dwoje wnuków,
ale chciałaby jeszcze zajmować się małymi dziećmi,
mogłabym zostać przyszywaną babcią - mówi z uśmiechem.
częstuję ją truskawkami, ale odmawia uprzejmie.
woli swój prowiant.
na upały najlepsze są mrożone jabłka,
wyciąga z torebki obrane talarki.
pyta gdzie mieszkam i czy wiem gdzie jest biblioteka,
bo ona lubi czytać, a książki są teraz takie drogie.
druga przysiada się pani trochę młodsza,
też z widoczną nadwagą,
Mogę na chwileczkę? - pyta.
w lewej ręce trzyma zapalonego papierosa,
a w prawej czerwoną smycz, na końcu której
drepcze czarny kudłaty piesek.
- Dziękuję! - mówi po kilkunastu sekundach.
wstaje i idzie dalej.
wczoraj widziane kosy okazały się być kawkami.