niedziela, 11 sierpnia 2013
niespanie
dziś nie zasnęłam ani na chwilę, albo tak mi się przynajmniej zdawało.
nie szukam przyczyn niespania.
jakiekolwiek by byly, nie ma to znaczenia.
był to czas odpoczynku, taki jak każdy inny.
wiele osób uważa taki czas za stracony.
rozpamiętuje dzień, wydarzenia jedne po drugich,
tworzy plany, riposty, pozwala myślom na chaos.
w ten sposób faktycznie traci ten cenny czas.
noc bez snu to idealny czas do medytacji.
gdy nie mogę zasnąć, oczywiście leżę w łóżku,
wyciągam ciało i zamykam oczy (ciało musi odpocząć po całym dniu).
w ciemności nocy koncentruje się na oddechu.
sprawdzam tez doznania w ciele, od czubka głowy
do palców stóp, od palców stóp do czubka głowy.
najczęściej zaczynam od obserwacji oddechu,
a później gdy sen nie nadchodzi obserwuję doznania w ciele.
tak przez całą noc.
zawsze przypomina mi się wtedy Mistrz Goenka,
który ze śmiechem zaleca te metodę na trudności w zasypianiu.
po takiej nocy jestem wypoczęta jak po wielogodzinnym śnie.
przez cały dzień mimo dużej aktywności fizycznej
nie odczuwam skutków niespania.
dziś wstałam z łóżka o 6-tej.
o 7-ej wyruszyłam na wycieczkę w Alpy Nadmorskie.
po półtorej godzinie jazdy samochodem (jako pasażer),
w cztery godziny pokonałam różnicę tysiąca metrów,
godzina na spacer i odkrywanie jezior
(za jednym znaleźliśmy drugie, a później także trzecie jeziorko,
zdobywaniu przysłużył się brak mapy),
później dwie i pół godziny schodzenia w dół
i powrotna jazda samochodem.
poza bolącymi nogami, nie czuję zmęczenia.